#WRZEŚNIA NA WAKACJACH# #1 #TRÓJMIASTO#

0
47

Zapraszamy do naszego projektu, w którym opisujecie swoje wspaniałe wakacje!

Ten kto żyje, widzi dużo. Ten, kto podróżuje, widzi więcej” – tak mówi stare przysłowie arabskie. Prawie każdy z nas lubi podróżować odwiedzać piekne miejsca i kraje, w których nie mieszka na co dzień. Piękne zdjęcia, filmy, wspomnienia z wojaży to coś, co zostaje nam w pamieci na zawsze. Podziel się z nami swoimi wrażeniami z wakacji! Być może będziesz inspiracją dla innych, oby zobaczyli miejsca, które polecasz.

Napisz na adres redakcji: extrawrzesnia@wp.pl w temacie #Września na wakacjach# swoje przeżycia, zdjęcia oraz filmiki z podróży. Napisz co Ci się najbardziej podobało, jakie miejsca warto odwiedzić, na co należy zwrócić uwagę! Stań się inspiracją dla innych!

Czekamy na Wasze maile, a tymczasem na dobry początek relacja z pobytu w Trójmieście autorstwa redaktora naczelnego Extrawrześni 🙂

Najpierw powstaje myśl, potem działanie”.

Zanim przejdę do samego wyjazdu napiszę jak to się stało, że akurat Trójmiasto.

Zapisałem się na Bieg Kosynierów. Było to dla mnie nowe doświadczenie, pierwszy raz w życiu pobiegłem w takim zorganizowanym biegu. Przed biegiem rozmawiałem z moim kolegą Michałem, który pochodzi z Wrześni, a mieszka obecnie w Gdyni i dowiedziałem się, że on również weżmie udział w Biegu Kosynierów. A więc razem wystartowaliśmy w biegu i szczęśliwie go ukończyliśmy. Jedną z nagród dla uczestników biegu było wypożyczenie auta Toyoty na weekend.

Szczęście początkującego

Bieg Kosynierów ukończyło prawie 600 zawodników. Ja jako debiutant postawiłem sobie za cel ukończyć go, nie zważając na czas. Nie znałem do końca możliwości swojego organizmu, nie szarżowalem, brałem pod uwagę warunki atmosferyczne, czyli bardzo gorącą pogodę, która bardziej sprzyjała leżeniu w cieniu niż wysiłkowi fizycznemu. Cel jednak zrealizowałem, bieg ukończyłem na 527. miejscu z czasem trochę ponad godzinę. Po biegu uzupełniałem kalorię pysznym gzikiem z ziemniakami z Wrzesińskiej Mleczarni w towarzystwie mojego kolegi Michała. Po biegu przekomarzaliśmy w żartach, kto wygra Toyotę na weekend i dlaczego akurat on… Ku mojemu zdziwieniu wyczytano moje nazwisko…. Wygrałem voucher – Toyota na weekend z pełnym bakiem!

Rav 4 nad morze

Lubię cieszyć się szczęściem z innymi, więc powiedziałem Michał nie przejmuj się ja wygrałem auto, ale na pewno odwiedzimy Ciebie w Gdyni. I tak jak zaplanowałem tak też się stało. Pozostał jeszcze wybór auta. Po przyjemnej rozmowie z panią Żanetą Jankowską z Toyota Poznań Centrum ul. Bobrzańska 5 wybrałem Toyotę Rav 4. Tak wyglądała nasza rozmowa:

  • Jeździł Pan już autem z automatyczną skrzynią biegów?

  • Nie, ale chcę spróbować!

  • Jeździł Pan już autem z napędem hybrydowym?

  • Nie, ale chcę spróbować!

  • To mam dla Pana Toyotę Rav 4 z automatyczną skrzynią biegów i napędem hybrydowym

  • Oki świetnie biorę je.

Na przywitanie z morzem Trójmiasto

W podróż wyruszyliśmy z Wrześni już o 4 rano, by uniknąć korków i wcześnie rano być na miejscu. W Toruniu wjechaliśmy na autostradę, co znacznie przyspieszyło naszą podróż. Zjechaliśmy z autostady w Gdańsku (koszt przejazdu za cały odcinek to 29 zł) i przed 8 rano byliśmy na miejscu. Po śniadaniu na starówce w Gdańsku wybraliśmy się do Sopotu. Tam odwiedziliśmy największą atrakcję, czyli molo (wstęp jest płatny – 8 zł). Pewnie niewiele osób wie, że w 2005 roku decyzją Rady Miasta nadano Molo imię Jana Pawła II. Upamiętniono w ten sposób wizytę Papieża na obiekcie w 1987 roku, a takze wizytę na sopockim hipodromie w 1999 roku. Po molo przyszedł czas na spacer „Monciakiem”, czyli ul. Bohaterów Monte Cassino, pełną restauracji, sklepów i kawiarenek.

Następnie wróciliśmy do Gdańska, gdzie spacerowalismy po starówce. Odwiedziliśmy także Diabelski Młyn – koło widokowe AmberSky. Tam z wysokości około 50 m można było podziwiać panoramę Gdańska. Wysokość robi wrażenie, ale koło kręci się bardzo wolno, więc można się do tych widoków przyzwyczaić i nie są one jakoś specjalnie straszne. A propo Amber to ma się wrażenie, że w Gdańsku wszystko jest Amber: Autostrada Amber, koło widokowe Amber. piwo Amber, co drugi sklep ma nazwę Amber. Dobrze, że już AmberGold nie ma…

Po Diabelskim Młynie odwiedziliśmy statek-muzeum „Sołdek”, czyli pierwszy zbudowany przez polski przemysł stoczniowy statek pełnomorski. Można zobaczyć statek od środka, wszystkie kabiny, sprzęty marynarskie, wejść na dziób i rufę, czy też mostek kapitański. Coś dla fanów statków i marynarki, ale na jakieś super atrakcje nie ma co liczyć.

Po Gdańsku przyszedł czas na Gdynię. Byliśmy na Skwerze Kościuszki, gdzie zacumowane są dwa nasze sztandarowe statki: „Dar Pomorza” i „ORP Błyskawica”. Co ciekawe Gdynia ma także swój Diabelski Młyn, a my zastanawialiśmy się który jest większy ten w Gdańsku, czy ten w Gdyni. Wieczorem przyszedł czas na odwiedziny znajomych z Wrześni: Sebastiana, no i Michała, któremu obiecałem odwiedziny tuż po Biegu Kosynierów. Potem wspólnie obejrzeliśmy mecz mundialu Chorwacja – Nigeria, a po meczu weszliśmy jeszcze na Kamienną Górę – punkt widokowy, z którego podziwialiśmy Gdynię nocą.

Welcome to Hel

Następny dzień to wyprawa na Półwysep Helski. Prowadzi do niego tylko jedna droga, nie licząc oczywiście torów kolejowych. Przez większośc trasy można sobie podziwiać morze albo z jednej albo z drugiej strony. Na samym końcu półwyspu miejscowość Hel. Plaża może nie jest jakoś specjalnie duża, ale piasek bardzo przyjemny. No i woda idealna. Jak zawsze wchodziłem do Bałtyku, to zamoczyłem się do kolan i stwierdzałem, że woda za zimna i nie kąpie się dalej. Tym razem było inaczej. Po pierwszym delikatnym szoku, gdzie po opalaniu się człowiek idzie do zimnej wody, zanużałem się coraz głębiej, głębiej i głębiej…. Moje ciało obiegło uczucie błogiej przyjemności i odprężenia. Osoby, które doznały tego stanu więdzą, o co chodzi. Manewr ten powtórzyłem kilka razy opalanko-woda- opalanko-woda i można by tak bez końca…. Czas jednak było wracać do domu…

Powrót minął dośc szybko i bez jakiś większych niespodzianek. Musieliśmy jedynie trochę stać w korku przy zjeździe z autostrady w Toruniu (około 15 minut).

Na koniec pragnę podziękować organizatorom Biegu Kosynierów, pracownikom Toyota Poznań Centrum ul. Bobrzańska 5 oraz uczestnikom wyprawy Grzegorzowi, Szymonowi oraz Michałowi i Sebastianowi za niezapomniane wrażenia z wyprawy na Trójmiasto i Hel. Dzięki za wszystko!

GALERIA:


ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here