BUDZIŁOWO ZMNIEJSZA STRATY DO LIDERA

0
88

XV kolejka ligi zapowiadała się bardzo ciekawie, zwłaszcza trzeci pojedynek pomiędzy liderem – TW Kołaczkowo a wiceliderem rozgrywek drużyną Budziłowa. Niespodziewanie bardzo dużo emocji wzbudził ostatni mecz kolejki, gdzie to przerwy mieliśmy sensacyjny wynik. Ale po kolei, poniżej opisy wszystkich pojedynków.

1. Spółka Bieganowo .– Blue Wariatos 6 – 5 (2 – 5)

Początek meczu to o śmiałe ataki zawodników Blue na bramkę Bieganowa co przynosi efekt już w 3 minucie w postaci bramki dla Wariatos. Niestety radość nie trwa długo bo po faulu bramkarza Blue w polu karnym sędzia dyktuje rzut karny, który na bramkę zamienia zawodnik Spółki i mamy remis. Ale to był dopiero początek festiwalu bramek w tym spotkaniu. Ciągle ataki z jednej i z drugiej strony przynoszą kolejne bramki, ale w pierwszej połowie to Blue, aż trzema bramkami jest lepsze od przeciwników. W drugiej odsłonie co raz groźniej i częściej atakują zawodnicy Bieganowa, którzy za wszelką cenę próbują chociaż zdobyć 1 punkt w tym pojedynku. Zawodnicy Blue Wariatos co raz częściej popełniają można by powiedzieć „szkolne” błędy w obronie co skutecznie wykorzystują doświadczeni zawodnicy Bieganowa doprowadzając do remisu. I gdy wydaje się, że będziemy mieć podział punktów bo do końca pozostało nieco ponad minutę, szybka akcja Spółki i celny strzał na bramkę daje im zwycięstwo ku „rozpaczy” zawodników Blue bo sukces był na wyciągnięcie ręki.

2. Targowa Górka – OldBoys 11 – 1 (5 – 1)

Pierwsza połowa rozpoczyna się od niespodziewanego prowadzenia już w 1 minucie zawodników OldBoys, ale jak się później okaże to było wszystko na co pozwolili zawodnicy Górki. Prowadzenie OldBoys nie trwało długo bo po chwili mocnym uderzeniem z dystansu popisuje się zawodnik Targowej i jest remis. Mimo, że zawodnikom OldBoys nie można odmówić walki, to jednak brak zawodników rezerwowych z minuty na minutę dawał się coraz bardziej we znaki. Skutkowało to kolejnymi bramkami dla drużyny z Targowej Górki. Dla której ich etatowy snajper „Bobo” zdobywa siedem bramek i przy okazji zalicza kilka asyst.

3 . Budziłowo – TW Kołaczkowo 5 – 2 (3 – 1)

Zdecydowanie mecz XV kolejki. Spotkanie obecnego lidera rozgrywek TW Kołaczkowa z wiceliderem ligi drużyną Budziłowa jeszcze przed pierwszym gwizdkiem sędziego gwarantowało duże emocje. Dla Kołaczkowa zwycięstwo w tym meczu bardzo przybliżyłoby ich do tryumfu w tegorocznych rozgrywkach, dla Budziłowa natomiast wygrana dawałaby pozostanie w walce o pierwszą lokatę. I tak też było w meczu obydwie drużyny podeszły do niego bardzo skoncentrowane, pełne animuszu. Żadna z drużyn nie myślała o tym, aby tylko bronić. Obydwie mocno atakują na bramki, tworząc bardzo dużo sytuacji bramkowych. Wynik spotkania w 2 minucie otwiera napastnik Budziłowa „Sieka”. Później mamy zmasowane ataki drużyny Kołaczkowa z aktywnie grającym w polu bramkarzem w tej roli z powodu kontuzji etatowego golkipera wystąpił kapitan drużyny. W 11 minucie meczu jedna z licznych akcji TW Kołaczkowa kończy się bramką i mecz rozpoczyna się można powiedzieć od nowa. W dalszym ciągu mamy bardzo wyrównany pojedynek, który naprawdę może, się podobać. Do przerwy to zawodnicy Budziłowa jeszcze dwukrotnie wpisują się na listę strzelców. Najpierw po błędzie obrońcy Kołaczkowa mamy bramkę, a później po jednej z akcji bramkarz nie zdążył wrócić na posterunek. Druga połowa to bramka dla Kołaczkowa i przewaga Budziłowa topnieje do jednej bramki. Mimo tego zawodnicy nie mają zamiaru bronić skromnej przewagi. I dalej mamy mecz bardzo otwarty i przez to interesujący. Kołaczkowo dąży do wyrównania, niestety kolejne bramki zdobywają zawodnicy Budziłowa, których kapitan w tym dniu mocno wsparł drużynę zdobywając dwie bramki i tyleż samo asyst. Tak więc w dalszym ciągu pozostaje „gra o tron” halowej ligi.

4. Manhattan Team – LZS Sokolniki0 – 17 (0 – 7)

Ostatnie spotkanie miało być formalnością. Zamykający tabelę rozgrywek Manhattan mierzył się pretendentami do podium rozgrywek. I tu od początku meczu są „schody” dla drużyny Sokolnik, bo w tym dniu z bardzo dobrej strony pokazują się wszyscy zawodnicy Teamu, a zwłaszcza ich bramkarz który w pierwszej połowie broni wszystko nie tylko strzały bezpośrednie, ale jeszcze po nich kilka dobitek. To doprowadza drużynę LZS-u do coraz większej frustracji a za tym idzie i błędów. Po jednym z nich w 14 minucie mamy niespodziewaną bramkę dla Manhattan-u. I do przerwy sensacyjny wynik. Druga połowa to zmasowane ataki drużyny Sokolnik, niestety obarczone dużą ilością niedokładności i braku pewności. Co drużyna Team-u skrzętnie wykorzystuje i groźnie wyprowadza kilka kontrataków niestety bez powodzenia. I taki stan rzeczy mamy, aż do 31 minuty, kiedy to po zamieszaniu w polu karnym Manhattan-u piłka wpada do siatki. Międzyczasie zawodnicy Team-u próbując przerywać kolejne akcje przeciwników akumulują 6 fauli, po którym sędzia zarządza przedłużony karny. Nietypowe rozegranie karnego przez zawodników Sokolnik kończy się fiaskiem i w dalszym ciągu mamy remis. I gdy wydaje się, że jednak drużynie Manhattan-u w końcu uda się zdobyć pierwszy punkt w rozgrywkach mamy akcję LZS-u, gdzie w bliskiej odległości od bramki z piłką znalazł się bez krycia jeden z napastników Sokolnik i po precyzyjnym uderzeniem między słupkiem a bramkarzem wyprowadza na prowadzenie swoją drużynę. W ostatniej minucie mamy faul zawodnika Team-u i kolejny przedłużony karny, który tym razem zostaje zamieniony na bramkę i tym samym szczęśliwie kończy się „horror” dla drużyny Sokolnik. Mimo porażki duże gratulacje należą się zawodnikom Manhattanu Team za ich postawę podczas całego spotkania.

Pauza: LZS Zieliniec

Tekst: Jacek Kanior