10 LAT ROZGRYWEK PIŁKI HALOWEJ W KOŁACZKOWIE (CZ.1)

0
344

Zapraszamy do lektury felietonu podsumowującego 10 lat piłkarskich zmagań w hali w Kołaczkowie. Autorem tekstu jest Mariusz Gomulski – aktywny uczestnik tych rozgrywek od samego początku po dzień dzisiejszy. Mariusz prowadzi również stronę internetową (link TUTAJ) oraz fanpage poświęcony rozgrywkom piłkarskim w gminie Kołaczkowo (link TUTAJ).

Przed Wami pierwsza część cyklu poświęconego tylko i wyłącznie rozgrywkom halowym. Zapraszamy do powspominania i życzymy ciekawej lektury!

Nie powiemy Wam, którego dnia dokładnie otworzono halę w Kołaczkowie- ale było to w 2005 roku. Pamiętamy, że wszyscy bardzo oczekiwali na tą salę. Zwłaszcza ci, którzy grali w piłkę. W Gminie Kołaczkowo bardzo rozwinięte były wtedy rozgrywki letnie. To były sezony pełne zawirowań, pełne walki… Wszystko niosło z sobą mnóstwo emocji. Letnie rozgrywki ligowe były wtedy ewenementem w skali powiatu…a może i jeszcze dalej. Takich rozgrywek nie miał nikt w najbliższej okolicy. Mieliśmy sezon letni taki jaki sobie ustaliliśmy- tzn mogliśmy rozgrywać „mecz- rewanż” co tydzień na innym wiejskim boisku. Albo co tydzień turniej w innej miejscowości- turniej pucharowy. Jednak chyba największym zainteresowaniem było kiedy cała ligowa stawka zjeżdżała do danej wioski i to właśnie tam rozgrywano kolejkę ligową…ech- to były czasy. Ale tak rozwinięte były tylko rozgrywki letnie…zima była z piłkarskiego punktu widzenia straszna. Jeden turniej- nazywaliśmy go między sobą „RZEŹNIĄ”- bo to była prawdziwa mordęga, to było coś strasznego- jednodniowy turniej halowy w Bieganowie. Najczęściej wygrywała go właśnie ekipa z Bieganowa- która spokojnie mogła tam sobie trenować- kiedy reszta zespołów nie miała ani takich możliwości..ani takich chęci. W latach dwutysięcznych kilkukrotnie zorganizowano (jeszcze przed otwarciem hali w Kołaczkowie) taki turniej we Wrześni- w hali sportowej szkoły rolniczej- ale to wciąż było dramatycznie mało. Każdy z grających w piłkę 10 lat temu- marzył o sezonie ligowym w zimę…klasyczny futsal. Dzisiaj może wydać się to Wam śmieszne- ale wtedy było czymś, co rozpalało wyobraźnię.

Poniższy artykuł ma przybliżyć sylwetki dotychczasowych mistrzów kołaczkowskiej hali. Postaramy się w miarę możliwości przypomnieć w jakich warunkach dana ekipa tryumfowała, jakie były kontrowersje (a tych niemal nigdy nie brakowało)- przypomnimy zdjęcia, składy…z czasem filmy. Dla nas to podróż sentymentalna w przeszłość…a dla Was? Pierwsze trzy sezony do przypomnienia są najtrudniejsze- nikt nie gromadził wtedy opisów spotkań, zdjęć było jak na lekarstwo…jak prasa o czymś nie napisała to trzeba szukać w pamięci- a ta jest szalenie wybiórcza.

Pierwszy sezon ruszył w roku 2005/06.

To był sezon, który posiadał tylko jedną rundę- bez rewanży. Pierwszy mecz ligowy na hali w Kołaczkowie odbył się dokładnie 27 listopada 2005 roku. W premierowym sezonie wystartowało na pewno 11 zespołów (Era-Plast Zieliniec, Gałęzewice, Znicz-Pol Wszembórz, Bieganowo I i Bieganowo II, FC Twardy, Tartak Borzykowo, Grabowo Królewskie, Sokolniki i Kołaczkowo…i chyba Gorazdowo). Rozgrywki układały się tak, że Kołaczkowo i Sokolniki szły łeb w łeb. Nikt nie odpuszczał a każdy z zespołów odprawiał rywali z bagażem goli. Ale dnia 9 kwietnia 2006 dokładnie w południe obie ekipy miały się spotkać i w przedostatnim meczu sezonu rozstrzygnąć, kto będzie lepszy.

Żeby lepiej zrozumieć czym było to spotkanie musicie wiedzieć kilka rzeczy. Sokolniki były wtedy zespołem, który zdominował wszelkie rozgrywki. Czy to była letnia liga, czy pucharowe jedenastki…wygrywali wszystko od końca lat 90 XX wieku. Co prawda co jakiś czas ktoś tam ich zdetronizował, ktoś tryumfował w rozgrywkach- ale działo się to sporadycznie i miało znamiona raczej przypadku niż czegoś trwałego…tak- końcówka lat 90 i początek nowego wieku, to były czasy Sokolnik i trudno temu zaprzeczyć. Dlatego każdy mecz z tą drużyną dla rywali był jak bój o mistrzostwo świata. Ale pojedynek Kołaczkowa i Sokolnik miał wtedy dodatkowy smaczek. Mianowicie wielka sportowa niechęć tych ekip do siebie trwała od momentu otwarcia boiska sportowego przy szkole w Sokolnikach. Wtedy właśnie, kiedy LZS Sokolniki świeciły największe tryumfy, na turnieju pucharowym inaugurującym to boisko- Kołaczkowo ograło gospodarzy (co było takim zaskoczeniem jak by dziś Krzywa Góra oklepała Oldboya). Od tamtego czasu- przynajmniej wśród zawodników z Kołaczkowa – ta wiktoria była bardzo, ale to bardzo pielęgnowana. Dodatkowo właśnie co zakończony sezon letni też przyniósł świeże powody do zaognienia rywalizacji. Sokolniki na trawie sięgnęły po mistrzostwo, Kołaczkowo było drugie… przegrało w „dziwnym” meczu z Sokolnikami- na ich terenie, z ich sędzią… po dziwnych kontrowersyjnych sytuacjach… ech- w tamtym spotkaniu doszło do rękoczynów… Sami widzicie więc, że kontrowersji, smaczków i podtekstów przed pojedynkiem obu zespołów nie brakowało. Do tego otwarcie hali, premierowy sezon, dwaj „odwieczni” rywale, ostatnia kolejka, niemal ostatnie spotkanie w sezonie.. a sezon do momentu spotkania dla obu zespołów był ciągiem meczów bez porażki (choć Sokolniki coś tam po drodze zgubiły)… Wszystko układało się jak w scenariuszu z dobrego thrillera.

9 kwietnia 2006 roku oba zespoły stanęły naprzeciwko siebie. W tabeli prowadziło Kołaczkowo- Sokolniki miały trzy punkty mniej- ale gdyby one zwyciężyły- miałyby mistrza.. musiały, jednak zwyciężyć. Kołaczkowu wystarczył remis. Sam mecz był szalenie dramatyczny, pełen zwrotów akcji, kontrowersji sędziowskich i ogólnego wiszącego w powietrzu „mordobicia”. Nikt tu nogi nie odpuszczał. Sokolniki prowadziły 3-1 ale Kołaczkowo zdołało wyrównać po tym jak za brutalne faule rywale otrzymywali kary czasowe. Ostatecznie skończyło się remisem…choć wyrównująca bramka padła po problematycznej sytuacji, a zawodnik z Kołaczkowa w ostatnich sekundach meczu nie wykorzystał rzutu karnego…

Sezon 2006/2007 był już zupełnie inny niż ten premierowy.

Ponownie rozgrywki ruszyły w listopadzie. Zespołów tym razem było 12 – doszła ekipa z Wrześni . Postanowiono wprowadzić rundę rewanżową. Co ciekawe- za faworyta rozgrywek uchodził zespół Pietryga Borzykowo- ówczesny aktualny mistrz sezonu letniego (o ile nas pamięć nie myli). Zespół Massive Września – generalnie zbierał same cięgi i nie wniósł nowej jakości do rozgrywek. Co działo się w trakcie całego sezonu? Generalnie była niezła gimela. Wszystko ostro toczyło się między pięcioma zespołami: Kołaczkowem, Skolnikami, Pietrygą Borzykowo, Erą-Plast Zieliniec i FC Twardym. To właśnie Borzykowo i Zieliniec cały czas przewodziły stawce, cały czas jeden z zespołów był na czele rozgrywek… ale to prowadzenie było bardzo, ale to bardzo niepewne…

Reszta nie odpuszczała. I tak naprawdę to czołówka tabeli parła równo do przodu. W ostatniej kolejce doszło do niesamowitej sytuacji. Po pierwsze Era-Plast Zieliniec nie grała meczu- a była na pierwszym miejscu, Borzykowo grało z Kołaczkowem- Borzykowo jeśli by wygrało- miałoby mistrza, Kołaczkowo przy zwycięstwie..miałoby wicemistrza. Ale to nie wszystko…bo po trzecie FC Twardy grał z Młodymi Bieganowo… FC Twardy też miał szansę na mistrza- musiał tylko poczekać, aż Pietryga Borzykowo przegra lub zremisuje z Kołaczkowem. A całego smaczku temu galimatiasowi dodaje fakt, że Sokolniki też biły się o podium grając z Gorazdowem. No i teraz uważajcie dokładnie co się stało- bo to było jak trzęsienie ziemi…. Era całą kolejkę ligową mogła tylko siedzieć na trybunach i obgryzać paznokcie… i uwierzcie- faktycznie to robili. Najpierw mecz Sokolnik z Gorazdowem- spokojnie Sokolniki ograły rywali 11-1… i wskoczyły na drugie miejsce. Później mecz Kołaczkowa z Pietrygą, choć Pietryga prowadził już 2-0 to Kołaczkowo doprowadziło do wyrównania i skończyło się remisem. Było już pewne, że Pietryga tego mistrzostwa nie zdobędzie… ale byli jeszcze Twardzi- grający z ostatnią drużyną ligową- młodym Bieganowem. Tyle, że Twardzi potrzebowali oprócz 3 punktów… z dwadzieścia kilka bramek… i możecie nam wierzyć, bo widzieliśmy to na własne oczy, strzelali jak roboty… byli blisko zdobycia tych bramek, byli blisko mistrzostwa… właściwie mieli je już na wyciągniecie ręki… (Zieliniec nie miał już paznokci- he he ), ale stało się coś niepojętego. Najpierw na boisku, a później na trybunach doszło do rękoczynów- ktoś komuś sprzedał regularnego liścia… w efekcie poszły w ruch czerwone kartki, wyzwiska… i Bieganowo zeszło z parkietu traktując to jako protest przeciwko zachowaniu rywali… Ku rozpaczy Twardych mecz zweryfikowano jako walkower, co nie dało im wystarczającej ilości bramek do mistrzostwa. Zieliniec odetchnął z ulgą- nie wiedząc pewnie, komu tego dnia winni największą wdzięczność.

Ostatecznie kolejność zespołów walczących o podium w sezonie 2006/07 wyglądała tak:

Era-Plast Zieliniec 25 pkt

FC Twardy 25 pkt

LZS Sokolniki 24 pkt

Pietryga Borzykowo 24 pkt

LZS Kołaczkowo 22 pkt

Sezon 2007/2008 – Mistrz wraca w chwale

Ponownie doszło do zmian w regulaminie rozgrywek. Wszyscy czuli się już coraz pewniej na hali- stąd i naturalna chęć do tego aby… kombinować. Do rozgrywek przystąpiło 10 drużyn. Niektóre przeszły mocne przetasowania, inne jedynie zmieniły nazwy: LZSy Gorazdowo, Borzykowo i Grabowo Królewskie, Sokolniki… oraz ekipy mające swoich sponsorów: po raz pierwszy pojawiły się nazwy TW Kołaczkowo, Reni-Trans Bieganowo, do tego doskonale znane FC Twardy, Era-Plast Zieliniec, Znicz-Pol Wszembórz… oraz Junior Bieganowo (który nie był ani LZSem, ani nie miał nazwy sponsora). Co do zmian zasad gry- to jedna była niesamowicie ważna- po pierwszej rundzie rozgrywek ligę dzielono na połowę- i dalej biły się z sobą ekipy od 1-5 oraz 6-10 . Za faworytów klasycznie uchodziły te same zespoły… czyli Borzykowo i Sokolniki. Jednak pierwsza kolejka pokazała, że akcenty mogą się rozłożyć nieco inaczej. 25 listopada 2007 roku na inaugurację rozgrywek padły następujące wyniki: Gorazdowo- Borzykowo 14-7 (jeden z faworytów sromotnie poległ) TW- Grabowo 26-0 (Grabowo nie miało jednego zawodnika w składzie) Znicz-Pol – Reni-Trans 3-16 (zupełnie zaskoczyło Reni) Era- Sokolniki 3-3 (mistrz traci punkty) Junior- Twardzi 0- 14 (FC bierze rewanż za poprzedni mecz na hali, który też wygrał )

Od samego początku TW, Era i Twardzi szli łeb w łeb. Kasowali wszystkich- i to czasami w takim stosunku, że patrząc teraz na tamte wyniki przecieraliśmy oczy ze zdziwienia. Uczciwie trzeba przyznać, że lekko od stawki odstawał Reni-Trans… ale to tylko dlatego,że z wspomnianą trójką jeszcze wtedy regularnie przegrywał. Pod koniec sezonu tabela jednak zaczęła się zmieniać. TW Kołaczkowo niepodzielnie prowadziło. ale na podium wskoczyło Reni Trans, a drugie miejsce mieli Twardzi.

To był doskonały sezon TW- kolejka po kolejce przyszły mistrz odprawiał z kwitkiem rywali. Z niektórymi przeciwnikami Kołaczkowo mierzyło się tylko raz- o dziwo w słabszej grupie wylądowały Sokolniki (jeszcze do niedawna hegemon wszelkich piłkarskich rozgrywek). 13 kwietnia 2008 w ostatnim meczu sezonu TW zmierzyło się z FC Twardym. Mecz zacięty, pasjonujący i całkowicie pod kontrolą Kołaczkowa… Mimo, że to Twardzi pod koniec sezonu grali najlepszą i najciekawszą piłkę. Przez cały sezon 2007-2008 TW straciło punkty w tylko jednym spotkaniu i to remisując. Dla samego Kołaczkowa był to powrót na mistrzowski tron po wcześniejszym sezonie, gdzie do tytułu też nie było daleko, ale jednak nawet podium nie udało się osiągnąć. To właśnie w tamtym sezonie do Kołaczkowa dołączył Kubiak- zawodnik, który łamał wszelkie standardy jeśli idzie o grę, który podniósł wszystkim poprzeczkę niewiarygodnie wysoko- i na pewno był jednym z największych atutów TW w tamtym i przyszłych sezonach.

Kolejność grupy mistrzowskiej na koniec sezonu:

TW Kołaczkowo

FC Twardy

Reni-Trans Bieganowo

LZS Borzykowo

Era-Plast Zieliniec

Cdn..

Tekst: Mariusz Gomulski