10 LAT ROZGRYWEK PIŁKI HALOWEJ W KOŁACZKOWIE (CZ.3)

0
338
Spółka Szymańscy- mistrz 2011/12

Proponujemy Wam trzecią i ostatnia część podsumowania ostatnich 10 lat rozgrywek futsalowych w Kołaczkowie. Jest to najświeższa historia- liczymy więc, że niektóre rzeczy będziecie pamiętać jeszcze bardzo dokładnie…

Sezon 2011-12

Zaskakująco trzeba stwierdzić, że w sezonie 2011/12 emocji nie budziło to kto będzie na pierwszym miejscu…ale kto zajmie kolejne pozycje. Wobec bezapelacyjnej dominacji Spółki Szymańscy kilka drużyn skupiło się na walce o kolejne pozycje.

Sama Spółka zagrał koncertowy sezon. Do pełni szczęścia zabrakło im jedynie kompletu punktów. Z drugiej strony przewaga jaką osiągnęli w tabeli na koniec sezonu, przewaga jaka posiadali przez cały sezon- wszystko to pozwalało się napawać bezapelacyjną dominacją. Mistrz tamtych rozgrywek stworzył szalenie ciekawą ekipę. To była maszynka do wygrywania spotkań- swoiste perpetuum mobile- głodni sukcesów i pełni umiejętności. Jeszcze nie lekceważyli nikogo- nie pojawiali się na spotkaniach bez ławki rezerwowych- wręcz przeciwnie…w każdym spotkaniu pokazywali gdzie rywale powinni stać w szeregu. Stracili punkty tylko w dwóch spotkaniach- z Gorazdowem i Kołaczkowem.

Jeśli więc mistrz miał się tak dobrze co działo się za jego plecami? No tam czasami dochodziło do dantejskich scen. Los „zamiatał” niektórymi zespołami w sposób wręcz niszczycielski…. Oldboy opadł gdzieś poza pierwszą połowę tabeli, Grabowo Królewskie było małym języczkiem uwagi- grali pięknie (momentami) ale nieskutecznie (to już znacznie częściej). Punkty rwało też komu się dało Gorazdowo- mieli wtedy mocną ekipę…ale brakło strasznie regularności. KP Bieganowo rozstawiało rywali w pierwszej części sezonu- i gdyby nie to, że w rewanżach się nieco pogubili- głównie przez braki kadrowe- to spokojnie zdobyliby tytuł wicemistrzowski. Ostatnie miejsce na podium miała Era-Plast. Co ciekawe przez pewną cześć sezonu szli „łeb w łeb” z Szymańskimi- mieli bić się o pierwsze miejsce…ale znowu przeszkodziły w tym problemy z składem na najważniejsze spotkania. Drugie miejsce na podium obroniło TW. Ale to drugie miejsce dla Kołaczkowa- było w tamtym sezonie jak mistrzostwo. Pierwsza runda była dla nich jak nieustająca lekcja pokory- bo co chwilę TW schodziło pokonane z parkietu. W rewanżach wydźwignęli się z 7 miejsca w tabeli rozgrywając niemal perfekcyjną rundę. Wisienką na torcie było pokonanie Spółki- dla której to była jedyna porażka w sezonie.

Sezon 2012/13

To był dziwny sezon. Liga znowu nabrała dwóch prędkości. Pierwsze 3-4 zespoły wyraźnie rozdawały karty- a kolejność tak naprawdę ustaliły w pojedynkach między sobą. Z kolei ekipy z dolnych rejonów tabeli niespecjalnie potrafiły odnaleźć się we własnym sosie. Co bardziej znaczące- druga część tabeli nie potrafiła jakoś w znaczący sposób urywać punktów liderom.

Sukces- czyli zdobycie mistrzostwa przez Spółkę nie był już tak spektakularny jak rok wcześniej…głównie dlatego, że rywale postawili się o wiele bardziej niż poprzednio. Ale dla Spółki nie miało to znaczenia. Szymańscy wygrali ligę niejako z rozpędu, od niechcenia- potrafili się mobilizować tylko na spotkania z TW i Erą- w pozostałych meczach nie wytaczali raczej wszystkich swoich armat.

Drugie miejsce w tabeli miała Era- która szła długo z Spółką „łeb w łeb” ostatecznie jednak tempa nie wytrzymała. Podobnie jak Kołaczkowo- które uwikłane w pojedynki na dwóch frontach nie potrafiło narzucić wystarczająco mocno swojej dominacji przeciwnikom z Spółki i Zielińca. Tak Era jak i TW punktowo lepiej wypadły niż rok wcześniej…no ale na doskonale dysponowaną Spółkę to było i tak za mało. Szymańscy w tamtym sezonie jeszcze bardziej się wzmocnili- młodzieżowcy z Wrześni, zawodnicy Victorii, ale i najlepsi zawodnicy z poprzednich sezonów Ligi Kołaczkowo z chęcią grali w różowych koszulkach. Cała mistrzowska drużyna „biegnąc tyłem” i tak była lepsza niż wszyscy ci, którzy próbowali im podskoczyć.

Sezon 13/14

Stawkę podzielono na dwie ligi. Rozwiązanie o tyle nowatorskie o ile kontrowersyjne. Dyskusja o tym czy tak robić czy nie- trwała trochę czasu. U podłoża pomysłu leżało stwierdzenie, iż nie ma niczego twórczego w tym, że jakiś zespół przegrywa z liderem stosunkiem 30 goli. Idea być może by się utrzymała przy życiu (w kolejnych latach)- jednak zabrakło konsekwencji…i zespołów, bo kolejne sezony przyniosły już mniejszą ich ilość a „sine qua non” wymagało by było ich nie mniej niż 12. Tak czy inaczej grupa słabsza okazał się zdecydowanie za silna dla niektórych ekip- które nawet tam nie potrafiły zawalczyć. Z drugiej strony takie Borzykowo- strasznie się tam męczyło, bo poziomem wystawało ponad rywali w sposób niewyobrażalny. W pierwszej lidze pokazał wszystkim klasę Zieliniec- co więcej potrafił to pokazać po tym jak w sezonie letnim baty sprawiał im każdy kto chciał. O sukcesie Ery zdecydowała doskonała dyspozycja trzech zawodników. Wsparci bardziej niż solidną grą kilku kolejnych graczy wykręcili wynik jak marzenie.

ruga Spółka robiła bokami, sarkała i męczyła się z własnymi brakami wolicjonalnymi- bo to właśnie w nastawieniu, koncentracji i chęciach tkwiło tylko drugie miejsce. Jeszcze słabiej zaprezentowało się TW. Zmęczone, mało ambitne, rozbite i zniechęcone ledwo ledwo obroniło podium. Zdecydowanym powiewem świeżości było to co robił Monar Września. Przemeblowany, prze aranżowany zespół- a właściwie połączenie dwóch zespołów (Team Września i Monar Zieliniec) starał się jak potrafił…ale do pełnego sukcesu, czyli miejsca na podium minimalnie trochę zabrakło. W tym całym pojedynku gigantów pierwszej ligi- Oldboy i Sokół wyraźnie nie wytrzymały tempa.

Sezon 14/15

Wszelkie znaki na niebie i ziemi wskazywały jasno-, że będzie ciekawie…albo inaczej niż zawsze. W składzie całej stawki zabrakło kilku ekip- które raczej zawsze jakoś z tą ligą się kojarzyły- a że były to raczej przodujące zespoły- jasnym było, że to bezkrólewie nie będzie trwało długo.. Emancypacja kilku ekip dała się wyczuć od początku- to wywarło naturalną presję na Mistrza i obrońcę tytułu…. i szybko okazało się, że „król jest nagi”…”- tak napisaliśmy w podsumowaniu rozgrywek. Dziesiąty rok rozgrywek przyniósł kilka ciekawych rozwiązań. Po pierwsze okazało się, że zespoły które do tej pory nadawały ton całej lidze- czyli TW i Spółka, lekko wypaliły się i nie przystąpiły wcale do rozgrywek. Mieliśmy za to okazję podziwiać dwie inne na drużyny parkiecie- czyli Fermę Szafarek i Stal-Pol Kaczanowo…ale na zachwytach werbalnych się skończyło bo oba zespoły zajęły miejsca na końcu tabeli.

Zaskakujące, że mimo iż sezon ten był całkiem niedawno- to jednak najmniej ciekawostek można o nim opowiedzieć. Na pewno nie podamy odpowiedzi na zagadnienie co stało się z KP Bieganowo- drużyna, która prowadziła po pierwszej rundzie, nie przystąpiła do gry w rewanżach. Mimo oddawania mecz po meczu punktów walkowerem- i tak nie zajęli ostatniego miejsca. Wysoko jak na dotychczasowy dorobek było w tabeli Budziłowo- czwarte miejsce w zestawieniu z wcześniejszym czy późniejszym sezonem okazało się sukcesem . Ostatnie miejsce na podium zajął zeszłoroczny mistrz. To o Erze pisaliśmy, że szybko okazało się iż „król jest nagi”. Gra Zielińca przez cały poprzedni sezon była pasmem frustracji i niemocy. Z perfekcyjnie zorganizowanej maszynki do wygrywania została tylko nazwa. Ostatecznie udało się siłą „słabości innych” wskoczyć na podium. FC Sokolniki- jako wicemistrz zaskoczyli obserwatorów. Rozgrywając równy i stabilny sezon wykręcili całkiem mocny wynik. Jeśli dodamy do tego, że w wyróżnieniach indywidualnych również byli najlepsi- no to głowy w podziwie chylą się same. Oldboy- czyli mistrz i pochwała konsekwencji. Ile to lat Oldboy notował lepsze lub gorsze wyniki? Reprezentując Gminę na wszelkiej maści turniejach rzadko kiedy powracali na tarczy…ale na własnym podwórku, jeśli to nie był turniej dla oldboyów organizowany raz do roku- nic nie zdołali wygrać. Ale wreszcie pokazali innym plecy. Fakt- odmłodzili i namieszali z składem- no ale kto zabronił to czynić innym?

Tekst, zdjęcia: Mariusz Gomulski

Przeczytaj również:

10 LAT ROZGRYWEK PIŁKI HALOWEJ W KOŁACZKOWIE (CZ.1)

10 LAT ROZGRYWEK PIŁKI HALOWEJ W KOŁACZKOWIE (CZ.2)