PODSUMOWANIE SEZONU LETNIEGO 2017 …. CZYLI TYPOWA LIGA KOŁACZKOWO

0
135
TW Kołaczkowo - Mistrz Ligi na Orliku w Kołaczkowie 2017
TW Kołaczkowo - Mistrz Ligi na Orliku w Kołaczkowie 2017

Tradycja nakazuje aby każdy sezon spróbować podsumować i o każdym napisać po choćby kilka zdań. 😉 Pytanie jaki był to sezon- czy ciekawy, czy na wysokim poziomie, czy zaskakujący- zawsze zostanie trochę bez jasnej odpowiedzi. Były mecze ciekawe i dość wysokiej jak na nasze warunki jakości…były jednak spotkania nudne jak flaki z olejem, były spotkania które uwłaczały sportowej przyzwoitości…były mecze, które wyglądały jak pojedynek bokserów a niektóre jak zmagania szachistów…inne znów przypominały strzelanie do kaczek… Jednym słowem- typowa Liga Kołaczkowo.

10. Ferma Szafarek Zieliniec

Jeżeli zajmujesz ostatnie miejsce w tabeli, wygrywasz tylko jedno spotkanie w sezonie a 17 razy ponosisz porażkę, strzelasz tylko 47 bramek a tracisz ponad 150…to sezonu do udanych nie zaliczysz. Ale można na to spojrzeć zdecydowanie inaczej: jeżeli tylko raz wygrywasz a siedemnaście razy dostajesz KO…to nie ma bata, trzeba docenić determinację, upór i konsekwencje przy wychodzeniu na boisko. Tylko dla zawodników o takich osiągnięciach jak ci z Zielińca- nie ma żadnego pocieszenia.

9. Kaczanowo

Podkreślmy, że choć nazwa ta sama, mieliśmy do czynienia z zupełnie inną drużyną niż ta która występowała do tej pory. Statystki bramkowe na minusie. Przedostatnie miejsce i jak sami podkreślają- zbieranie cennego doświadczenia. Mieli fatalny początek- zebrali potężny ładunek bramek i nagle odbili się od dna jednym zwycięstwem po którym porażki (seria porażek) nie była już tak dotkliwa…a różnice bramkowe tak porażające. Zaskakująca porażka z Zielińcem ale też i kilka innych motywujących wyników- z remisem w meczu przeciwko PHU na czele, czy minimalna porażka z For Linkiem lub nie tak znowu tragicznie w rewanżowym spotkaniu z LZSem. Jeśli przyjąć, że po tragicznej pierwszej części sezonu w drugiej wyciągnęli wnioski i skorzystali z doświadczenia to faktycznie nauka nie idzie w las i na przyszłość mogą patrzeć z optymizmem.

8. Bieganowo

Po przeciętnym a może wręcz słabym sezonie halowym, Bieganowo nie wypadło nic lepiej w okresie letnim. Może to wszystko (ten wynik) to opłata wkupnego dla kilku nowych młodych zawodników? Może ta mieszanka gdzie doświadczenie spotkało się z młodością nie wypaliła w tym sezonie? Ale dalej już będzie lepiej? Zaczęli ładnie dwoma remisami z zespołami, które mają renomę (For Link i Budziłowo) później przyszedł komplet punktów w dwóch spotkaniach by dopiero ulec rewelacyjnym Pomarańczowym. To był naprawdę dobry początek. Później seria porażek z wyżej notowanymi…ale np. na TW zebrali się na tyle, że wbili im aż siedem bramek- czego przez cały sezon zdołał dokonać tylko jeden inny zespół (Pomarańczowi wbili znacznie więcej). W rewanżach jednak Bieganowo nie błyszczało- poza zaskakującym zwycięstwem z For Linkiem. Bieganowo miało drugą najsłabszą defensywę w lidze.

7. Sokół Sokolniki

Sokół po swojemu- czyli (eufemistycznie) w czołówce drugiej części tabeli. Zaczęli cały sezon naprawdę fatalnie- od czterech porażek z rzędu. Dopiero w 5 kolejce pokonali najsłabszy w całej lidze Zieliniec, zaraz później złoili skórę niepokonanym Pomarańczowym (fakt że Izbruk miał wtedy swoje pozasportowe kłopoty- brak składu) i jeszcze kolejkę później nieźle poturbowali idące dość dobrze Bieganowo…ale po tej serii, najpierw porażek, później zwycięstw przyszła znowu seria porażek- najpierw naprawdę minimalnych z Budziłowem i PHU a później nokaut w derbach. Ale końcówkę sezonu mieli dość udaną- no może ostatni mecz znów zapowiadał pasmo klęsk- jednak tego nie dowiemy się nigdy, bo sezon dla nich (chyba na szczęście) się skończył.

6. For Link Kołaczkowo

Słabo. Słabo. Słabo. To był trudny sezon dla For Linku. W ostatnim czasie nawykli do osiągania lepszych wyników, bicia się o mistrzostwo i ogólnie nadawania tonu całym rozgrywkom. Co poszło nie tak- skoro skład był bardzo dobry…? Zaczęli od potknięcia i remisu z Bieganowem, tydzień później minimalne zwycięstwo z Zielińcem- i te pytania: to FL jest słabe? Czy Zieliniec mocny? Później już było przeciętnie- generalnie do przodu z wszystkimi drużynami prócz czołówki- i zaskakujący remis z Sokołem (1-1 , tylko dwie brami w meczu???). Fatalnie wypadł FL po wakacyjnej przerwie. Tracił zaskakująco punkty, a kiedy je zdobywał to bez przekonania… Wszystkiemu winne ogromne kłopoty kadrowe- które najbardziej uwidoczniły się w drugim pojedynku derbowym.

5. Budziłowo

Zespół środka tabeli. Powolutku i konsekwentnie pną się w górę. Kilka sezonów temu 9 miejsce a już całkiem niedawno mocne 6…w tym sezonie 5- a były szanse na 4… Konsekwentnie o Budziłowie piszemy, że jest chimeryczne, że gra świetnie z silniejszymi i beznadziejnie ze słabszymi. Ale w tym sezonie wszystko było jakby bardziej po myśli drużyny. Po pierwsze naprawdę dobrze walczyli z faworytami- z pierwszej trójki urwali punkty Sokolnikom (remis) i odważnie poczynali sobie z pozostałymi dwiema ekipami. A z reszta zespołów?- w każdym dwumeczu przynajmniej raz wygrywali. Jakiś czas temu Budziłowo zrezygnowało z gry ograniczona liczbą zawodników spoza Gminy Kołaczkowo- powoli przynosi to owoce?

4. PHU Pol

Jakby nie było- nam osobiście coś w życiu się skończyło kiedy z tabeli znikła nazwa Gałęzewice. Ale coś za coś. POL zajął czwarte miejsce w sezonie- ale z tylko czteropunktową strata do podium. Długo systematycznie się do tego podium zbliżali ale nieoczekiwanie dla nich samych po wakacyjnej przerwie stracili punkty z Budziłowem i Kaczanowem. PHU zajmowało już w poprzednich sezonach miejsce zaraz za podium…ale mimo że np. rok temu do podium brakowało im jeszcze mniej punktów…to jednak tak dobrze prezentującej się ekipy z Gałązek chyba jeszcze nie widzieliśmy.

3. Pomarańczowi Izbruk

Pomarańczowi weszli w tą ligę …w ten sezon- jak gorący nóż w ciepłe masło, z impetem jak pocisk, zszokowali swoim pierwszym wynikiem. W trzech pierwszych meczach zdobyli…50 bramek…50 razy w trzech meczach pokonali bramkarzy rywali ( to tyle ile trzy ostatnie zespoły w tabeli zdobyły przez cały sezon ) ..a przynajmniej jeden z tych rywali- czyli TW, miał prawo budzić jakiś respekt… Pomarańczowi weszli w tą ligę bez żadnego respektu. Szok jaki wywołał wynik z Kołaczkowem trwał przez następne kolejki…ale w pewnym momencie nie wszystko zaczęło iść zgodnie z planem. Po pierwsze sam zespół Pomarańczowych zaczął mieć problemy z składem a po drugie nikt nie podchodził wobec nich już tak beztrosko… W pewnym momencie stało się jasne, że mecz z Pomarańczowymi to jednak wyzwanie i nikt nie chciał przegrywać kilkunastoma bramkami. W 6 kolejce nastąpiło pierwsze tąpnięcie…mocno przeciętnie spisujący się Sokół pokonał niekwestionowanego lidera. Król okazał się nagi?król miał problemy kadrowe- które męczyły go już niemal do końca rozgrywek. Do końca sezonu już tak zostało- problemy czasami dawały o sobie znać w postaci zaskakujących strat punktów. Ale oceniając cały sezon zespół jest z własnej postawy zadowolony- ba, nawet zaskoczony wynikiem jaki został osiągnięty, bo spodziewali się większych trudności. Dobry wynik budzi również niedosyt- bo mogło być lepiej…ale to przyjdzie ocenić już niedługo.

2. LZS Sokolniki

2013, 2014, 2015, 2016- cztery sezony trwała dominacja LZS Sokolniki w lidze letniej. Dominacja była tak potężna, że jako wydarzenie odbierane było jeśli LZS zremisował…bo najczęściej kończył rozgrywki bez porażki a zdarzało się, że i niemal bez straty punktów. Nie znaczy to, że zespół z Sokolnik nie miał słabych spotkań. Zdarzały się…ale LZS zawsze wychodził z nich obronną ręką..właściwie bez obrażeń. Niektóre zespoły rozgrywały przeciwko Sokolnikom swoje najlepsze spotkania- a i tak brakowało im tego czegoś co dałoby choćby remis. I właściwie podobnie było w minionym sezonie- podobnie ale nie do końca. Tym razem szczęście nie stało po stronie LZSu. Właściwie wszystko zaczęło się klasycznie- trzy zdecydowane zwycięstwa z rzędu i w czwartej kolejce pojedynek z TW, które potykało się niemal w każdymswoim spotkaniu…i z tym mało przekonującym Kołaczkowem porażka 1-6. Po nokaucie drugi silny cios i remis z Budziłowem! Zaskakująco Sokolnik spadają z pozycji lidera ale przed wakacjami na dobrze znane sobie miejsce wracają. Seria pewnych zwycięstw popartych dobrą grą przynosi efekty- aż do spotkania rewanżowego z TW. To właśnie w tym spotkaniu szczęście uśmiechnęło się do rywali. Optycznie Sokolniki miały przewagę- faktycznie Kołaczkowo posiadało skuteczność…na odwrócenie tendencji zabrakło czasu. LZS spadł na drugie miejsce i tak już zostało do końca sezonu. Pytanie czy to wicemistrzostwo (przegrana jedynie w bezpośrednich pojedynkach) nie przysłuży się Sokolnikom? Być może- albo raczej na bank- seria mistrzostw w ostatnich latach rozleniwiła zawodników? Brakło gdzieś tej koncentracji i stał się klops? Może ten kubeł zimnej wody podziała na przyszłość? Zobaczymy.

  1. TW Kołaczkowo

Największym sukcesem TW w tym sezonie było trzykrotne przełamanie dominacji Sokolnik. Najpierw dwukrotnie pokonali ich w bezpośrednich pojedynkach a później wytrzymali presje do końca sezonu i wygrali w tabeli. Generalnie jest tak, że zwycięzców się nie sądzi- i z tej przyczyny można machnąć ręką na wszystkie błędy na jakie Kołaczkowo się w sezonie letnim zdecydowało…ale z drugiej strony były to znaczące błędy. Po pierwsze TW zadrwiło sobie z założenia, że najważniejszy jest dobry start. Ba ten start późniejsi mistrzowie mieli tak fatalny jak tylko w koszmarnych wizjach mieć można. W swoim pierwszym spotkaniu TW straciło 20% wszystkich bramek w sezonie. Patrząc na historię tego zespołu to niezmiernie rzadko tracił on więcej niż 5 bramek w meczu (fakt zdarzały się dotkliwe porażki) ale stracić 15 bramek na inaugurację?i zostać mistrzem na koniec ? Tego nie grali jeszcze w żadnym kinie. Każdy miał prawo pomyśleć, że TW nic już w tym sezonie nie osiągnie- bo i jakie to miało znaczenie, że Kołaczkowo zawaliło ten mecz przez braki kadrowe? Fakt stał się faktem- drastyczne braki kadrowe tez się z czegoś biorą- np. z tego, że tak naprawdę nie ma drużyny…że wszystko się wyczerpało. Ale takie dywagacje okazały się błędne- TW podniosło się z poziomu gleby, spięło poślady i zaczęło tryumfalny marsz bez straty punktu do końca pierwszej rundy spotkań. Rzecz jasna nie wszystkie spotkania i zwycięstwa następowały w chwale, wiele z nich było wyszarpanych, kilka szczęśliwych ale przyszły mistrz trzymał fason. Druga porażka w sezonie była może i wynikiem traumy pierwszego spotkania- bo snów lepsi okazali się Pomarańczowi ale co gorsza zaraz za nią przyszedł remis- który wywalczony prymat oddał w ręce najgroźniejszego wroga do tytułu- LZS Sokolniki. Ostatecznie Kołaczkowo ponownie starego mistrza pokonało w bezpośrednim pojedynku…ale o ile inne było to spotkanie niż pierwszy mecz między nimi. W pierwszej rundzie TW wytarło trawę rywalem…ale w rewanżu miało tyle szczęścia ile czasu zabrakło przeciwnikom na osiągnięcie remisu a może i nawet kompletu punktów. Nie byłoby mistrzowskiego tytułu gdyby nie szczęśliwe uzupełnienia składu. Zdjęcie pokazuje jasno jak rutyna i młodość stworzyły mieszankę wybuchową- ale najlepsze chyba w tym wszystkim było dołączenie do TW dwóch golkiperów: Wojciechowicza i Sieradzkiego.

Tekst: Mariusz Gomulski

Zdjęcie: Piotr Jędraszak