#WRZEŚNIA NA WAKACJACH #2 #MUNDIAL W ROSJI

0
536

Zapraszamy do naszego projektu, w którym opisujecie swoje wspaniałe wakacje! Dziś Maciej opowiada o swoim pobycie na Mundialu w Rosji.

Ten kto żyje, widzi dużo. Ten, kto podróżuje, widzi więcej” – tak mówi stare przysłowie arabskie. Prawie każdy z nas lubi podróżować odwiedzać piękne miejsca i kraje, w których nie mieszka na co dzień. Piękne zdjęcia, filmy, wspomnienia z wojaży to coś, co zostaje nam w pamięci na zawsze. Podziel się z nami swoimi wrażeniami z wakacji! Być może będziesz inspiracją dla innych, oby zobaczyli miejsca, które polecasz.

Napisz na adres redakcji: extrawrzesnia@wp.pl w temacie #Września na wakacjach# swoje przeżycia, zdjęcia oraz filmiki z podróży. Napisz co Ci się najbardziej podobało, jakie miejsca warto odwiedzić, na co należy zwrócić uwagę! Stań się inspiracją dla innych!

Czekamy na Wasze maile, a tymczasem na dziś relacja Macieja z pobytu na Mundialu w Rosji.

Kiedy pomyślałeś sobie: Jadę do Rosji kibicować naszym orłom?

– Myśl powstała już dwa lata temu. Byliśmy meczu w Nicei na Euro 2016 przeciwko Irlandii Północnej. Do Francji wybrałem się z kolegą Patrykiem ze szkolnej ławki, z którym miałem wiele wspomnień z czasów podstawówki. Złapaliśmy bakcyla na wyjazdy za kadrą. Motorem napędowym były wyniki, bo była to pierwsza drużyna za mojego życia, która zaczęła regularnie wygrywać z czołowymi reprezentacjami z naszego kontynentu.

– Jak zdobyłeś bilet na mecz, nie jest to przecież łatwe i nie każdy może go zdobyć?

– Bilet na mecz był zorganizowany bezpośrednio przez FIFA. Jechaliśmy we trójke, wszyscy zgłosiliśmy chęć zakupu biletów na stronie internetowej FIFA, a tylko Patrykowi udało się wylosować bilety dla nas.

– Jakimi środkami transportu dostałeś się do Moskwy? Ile trwała podróż?

– Nasza podróż do Moskwy była trochę nie typowa, ponieważ transfer bezpośrednio z Polski do Moskwy kosztował ponad 1,5 tysiąca zł. Biorąc pod uwagę nasze doświadczenia z Euro, gdzie przelot mieliśmy tylko do włoskiego Bergamo (400 km od Nicei) i w dodatku 23 h do meczu po wylądowaniu, to jednak kierowaliśmy się tutaj opcją tanio i interesująco. Nasza „voyage” w 2016 odbyła się z Bergamo do Nicei na stopa, co przyniosło mnie i Patrykowi kolejną garść przeżyć i niezapomnianych wspomnień. Szczerze polecam każdemu, komu nie brakuje odwagi oraz kocha ryzyko i adrenalinę.

Wracając do przelotu na MŚ, lecieliśmy z Kaliningradu do Moskwy, a przedtem dostaliśmy się za granicę autem, kontrola graniczna zajęła około 2 godziny. Był to moment, w którym razem z Tomkiem poznaliśmy Chorwatów udających się na mecz Chorwacji z Nigerią w Kaliningradzie. Po przejechaniu granicy w Grzechotkach pomógł nam niejaki Slavek, Rosjanin, który już samego początku starał się pomóc, jak tylko się da i sprawił, że mój światopogląd na temat Rosji stał się realistyczny, a nie wyssany z massmediów, gdzie rzekomo to tylko alkoholicy i ludzie z kraju “Stanu Umysłu”.
Podróż samolotem trwała 1,5 godziny natomiast całość trasy z Wrześni do Moskwy zajęła 8 godzin.

Powstało w naszym kraju wiele stereotypów na temat Rosji i Rosjan: że nie lubią Polaków, są niegościnni i ciągle pijani itp… Jak Ty oceniasz naszych wschodnich sąsiadów przez te parę dni, które spędziłeś w Rosji?

– Stereotypy to rzecz, którą uwielbiam sprawdzać. Kolejny raz w swoim życiu doświadczyłem, że nie można ufać internetowi, naszym babciom i dziadkom, którzy Rosjan pamiętają tylko jako morderców z czasów II Wojny Światowej. Są to bardzo przyjaźni ludzie, którzy oddadzą swoje ostatnie pieniądze, byleby tylko głosić o nich dobre zdanie w świecie. Nalegają wręcz, że skoro jesteśmy na ich ziemi, to oni będą płacić i pokazywać nam Moskwę, ich kulturę, a także swoje alkohole. Ludzie w średnim wieku oraz młodzież to przeważnie uśmiechnięci i pozytywnie nastawieni do życia obywatele. Niestety rzadko kto mówi po angielsku, lecz jeśli już taki się trafi to jest wykształcony i potrafi porozmawiać w obcym języku na każdy temat.

Podczas 6 dni pobytu, zdążyłem nauczyć się wielu rosyjskich słów, co pomogło mi nawet w sytuacji kryzysowej, gdzie potrzebowałem ładowarkę. Dzięki temu udało mi się ugościć u przypadkowych Rosjan w domu i naładować telefon.

Alkoholu nie odmawiają, niektórzy jednak nie znaja umiaru. Picie z gwinta, zwłaszcza wódki, to u nich chyba rytuał. Traktują Polaka jak brata i wiedzą, że negatywna propaganda istnieje tylko w mediach i internecie.
Podsumowując – Wielki plus dla Rosjan, z pewnością tam wróce, a może i dane będzie mi tam pracować…

– Jak wyglądała atmosfera przed meczem i na samym meczu?

– Atmosfera przed meczem na Mundialu była jeszcze lepsza, niż ta na Euro. Poznałem ludzi z wielu krajów: Brazylijczyków, Peruwiańczyków, Meksykanów, Argentyńczyków, Kolumbijczyków, Marokańczyków, Portugalczyków. Każdy z nich bawił sie świetnie udowadniając, że futbol potrafi łączyć.

Jako polscy kibice, było nas ponad 20 tysięcy. Moskwa tego dnia była biało-czerwona. W metrze zatrzymaliśmy moskiewską komunikacje na dobre 20 minut, śpiewaliśmy po wyjściu z pociągu na schodach polskie przyśpiewki, zdzierając gardła i budząc przy tym podziw widoczny na twarzach Rosjan.

Na trybunach na mundialu nie ma podziału na gospodarzy i gości, sektory są różnokolorowe… Jak podobali Ci się senegalscy kibice? Jak się zachowywali? Jak dopingowali swój zespół?

– Mecz na takich imprezach to coś wspaniałego, bez podziałów, bez ubliżeń, każdy jedzie tam przeżyć przygodę, a kwintesencją jest samo spotkanie.

Senegal był raczej mniejszością narodową stanowiącą około 5% kibiców na stadionie. Jeden z Senegalczyków wniósł nawet bęben, który nie wiem jak się tam znalazł, ale napędził jak wszyscy wiemy drużynę z Afryki do triumfu. Ludzie wymieniali miedzy sobą koszulki, szaliki, numery telefonów. To było prawdziwe święto dla kibiców.

Na koniec mogę tylko powiedzieć, że mecz mimo, że ważny to jednak odegrał małe znaczenie w całym wyjeździe. Był oczywiście punktem kulminacyjnym, wydarzeniem dla którego tam polecieliśmy, natomiast może ze względu na wynik, stał sie tylko małą częścią wspomnień.

Poznając przez aplikacje, która pozwala znaleźć osoby znające angielski, mieszkające w Moskwie i skłonne oprowadzić po mieście, dowiedzieliśmy się, że nigdy czegoś takiego w stolicy Rosji jeszcze nie było. Każdy jest zadowolony, z dumą nosi szalik i koszulkę swojej ukochanej drużyny, a także z chęcią pozuje do zdjęć i wymienia się spostrzeżeniami na temat gościnności Rosjan.

Pragnę podziękować rodzinie Tomka, która mieszka w Moskwie za organizacje, transfer z lotniska do domu, gościnność, jedzenie, alkohol, pomoc, naukę języka, a także własnie samemu Tomkowi i Patrykowi, ze pomimo upływu lat potrafimy się zjednoczyć i wspólnie spełniać marzenia związane z piłką, może już nie na boisku, ale wciąż w jego obrębie. Takie wyjazdy polecam każdemu, kto ma fioła na punkcie piłki, a także uwielbia podróże.

Mundial Rosji to z pewnością nie ostatni Twój wyjazd za naszą reprezentacją?

– Następna misja to z pewnością Euro 2020, a jeśli nic nie stanie na przeszkodzie to i Mundial w Katarze!

– I tego z całego serca Tobie życzę. Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał: Piotr Jędraszak

Zdjęcia, video: archiwum prywatne Macieja Regulskiego

 

GALERIA: