ZAADOPTUJ PSA ZE SCHRONISKA #6 ELENKA

0
28

Dzięki współpracy ze stowarzyszeniem Psi-Jaciel, co tydzień na naszym portalu będzie można przeczytać i zobaczyć jednego psa z wrzesińskiego schroniska, który czeka na adopcję. Dziś przedstawiamy Elenkę.

Elenka – każdy kolejny dzień pobytu w schronisku, przedwcześnie skraca jej życie

– Co robi Elenka w schronisku?

– Czeka.

– Na co ona tak czeka?

– Czeka na zdrowie i życie, a potem może miłość, dom i opiekę.

Zwykle, gdy ogłaszamy psią sierotkę, zabiegamy w treści o jej adopcję, o rodzinę i dom dla niej. Nie inaczej jest w przypadku Elenki, ale jest jednak pewna różnica. Dom, choćby tymczasowy, po prostu i dosłownie ratuje Elenie życie. Bez niego nie ma szans na operację i leczenie, a w konsekwencji…

– Na co czeka Elenka w schronisku? – Na śmierć. Kiedy trafiła do schroniska na początku kwietnia tego roku, byliśmy niemalże pewni, że została porzucona przez właściciela z powodu ciąży. Miała ogromny brzuszek i rozpacz wymalowaną w spojrzeniu. Jakież było nasze zdziwienie, gdy dowiedzieliśmy się, że jesteśmy w błędzie.

Elenka była własnością instytucji, która powinna stać na straży szacunku dla zwierząt. Tymczasem po kilku latach służby i pracy na rzecz tej instytucji, gdy sunia “się zepsuła”, chorą i niewysterylizowaną, zwyczajnie oddano do schroniska.

To był jednak dopiero początek porażających wiadomości. Wykonane badanie USG wykluczyło wprawdzie ciążę u suczki, ale coś musiało być przyczyną jej ogromnego brzuszka. Wiedzieliśmy, że to nie może być otyłość, bo krągłości Elenki skumulowały się wyłącznie w jednym miejscu. Mieliśmy nadzieję, że odpowiedź przyniesie zabieg sterylizacji. Niestety, nie rozwiał on naszych wątpliwości.

Wprawdzie w trakcie zabiegu zostały suni wycięte dwa ogromne guzy z listwy mlecznej, ale nie one były przyczyną jej krągłości. Obserwowaliśmy Elenkę bacznie. Widzieliśmy, że sunia bardzo dużo pije i często siusia ogromnymi strumieniami. Jej sierść, mało przyjemna w dotyku, miejscami przyjmująca połysk rudawo-rdzawy, też budziła niepokój. Gołym okiem dostrzec można było na jej grzbiecie guz i kolejny, spory wyczuć w pachwinie przedniej łapki. Widzieliśmy, że niestety guzki mają stałą, twardą strukturę, nie przemieszczają się, nie są miękkie, więc obawy wzrastały. Do tego przy pielęgnowaniu rany po zabiegu sterylizacji, wyczuliśmy kolejny guzek pod brzuszkiem, prawdopodobnie na listwie mlecznej.

Niepewność i strach o życie Elenki, nie pozwalały czekać i biernie przyglądać się jej przypadkowi. Trzeba było działać i wykonać szereg specjalistycznych badań. Niestety nasze obawy i podejrzenia potwierdziły się. Elena ma zespół Cushinga, a więc jej organizm wytwarza za dużą ilość kortyzolu – bardzo ważnego hormonu produkowanego przez nadnercza, odpowiedzialnego za regulację metabolizmu. Produkcję kortyzolu kontroluje zaś, wytwarzany przez przysadkę mózgową hormon zwany w skrócie ACTH. Zespół Cushinga jest zwykle skutkiem obecności nowotworu, w przysadce lub w nadnerczu.

U Elenki występuje on w przysadce. Komórki tego nowotworu u Elenki produkują nadmierne ilości wspomnianego wyżej hormonu ACTH, który z kolei pobudza nadnercza do wytwarzania zbyt dużej ilości kortyzolu. Gdyby guz u suni umiejscowiony był w nadnerczu i on bezpośrednio wpływał na rozrost kortyzolu, możliwa byłaby operacja. Niestety w przypadku guza przysadki, nie jest to już takie proste. A mimo to Elenka ma szansę na normalne życie, choć zespół Cushinga jest chorobą nieuleczalną.

Oczywiście w schronisku to jest awykonalne. Możliwe stałoby się dopiero po włączeniu skutecznego leczenia lekiem zawierającym trilostan. Musi on być jednak podawany pod ścisłą kontrolą, a wyniki monitorowane przynajmniej na początku, co 10 dni. Nie do wykonania w naszym bidulu.

Dlatego dom, choćby tymczasowy i rodzina gotowa podjąć się tej odpowiedzialnej opieki, uratują Elenie życie. Bez tego, sunia będzie umierać powoli w schroniskowym kojcu. Będzie opadać z dnia na dzień z sił, aż znajdziemy ją, za pół roku, może rok, martwą.

Nieleczony zespół Cushinga bowiem, często wywołuje szereg chorób towarzyszących, takich jak cukrzyca, nadciśnienie, zapalenie trzustki, zatory i zakrzepy płuc itp. Elence trzeba też jak najszybciej usunąć guzki, na grzbiecie i w pachwince, ale priorytetem jest usunięcie całej listwy mlecznej z guzami. Po takim zabiegu, sunia powinna być w sterylnych warunkach, pod codzienną opieką.

Niestety, my nie możemy doglądać naszych podopiecznych codziennie, a o sterylnych warunkach w schronisku można jedynie pomarzyć. Dlatego cała nadzieja w Was. Jeśli sami nie możecie pomóc Elence, udostępnijcie choć ten post. Zwiększycie jej szansę na życie.

Aghata Christie napisała kiedyś: „Psy są mądre. Chowają się w kącie, liżą swoje rany i wracają do świata dopiero wtedy, gdy są do tego gotowe.” Tak jest w istocie, ale Elenka bez naszej pomocy nie poradzi sobie. Nie wystarczy tu zabliźnienie się ran. Ona leży w kojcu, nie narzuca się nikomu, troszkę jakby wycofana, a może maskująca swój ból i coraz większe zmęczenie.

Elenka ma ok. 6-7 lat. W stosunku do człowieka, zupełnie pozbawiona jest agresji. Pozwala zrobić przy sobie dosłownie wszystko, jakby wiedziała, że to konieczne, by uratować jej życie. Nie protestuje przy jakichkolwiek zabiegach, zastrzykach, pobraniu krwi, goleniu sierści, podnoszeniu, przewracaniu na drugi bok. Gorzej z jazdą samochodem. Boi się tego zdecydowanie i stresuje w trakcie jazdy. Mamy jednak wrażenie, że przy każdej kolejnej przejażdżce, było już nieco lepiej. Choroby lokomocyjnej mimo to nie ma.

Bardzo ładnie chodzi na smyczy i spacer z nią jest czystą przyjemnością. Momentami zdarzy się jej się szarpnąć w jakimś kierunku, ale to incydentalne przypadki i wynikające raczej z zaciekawienia czymś, niźli braku ogłady. Gorzej ze stosunkiem Elenki do innych czworonogów. W tym przypadku sunia wysyła dość mylące sygnały. Wydawałoby się, że przyjacielsko merda ogonkiem na zawarcie nowej znajomości, po czym ni stąd ni zowąd pokazuje zęby i atak. Nie jest to jednak przegrana sprawa i sądzimy, że przy odrobinie dobrej woli i pracy z Elenką, dziewczyna przekona się, że fajnie jest mieć kumpla lub kumpelę i czasem powygłupiać się z nimi. Zresztą zachowanie Elenki w stosunku do innych psiaków, może też być efektem bólu, dyskomfortu jaki odczuwa z uwagi na chorobę.

Po leczeniu, zachowanie suni, może przybrać zupełnie inne “koloryty.” Mimo to dla bezpieczeństwa Elenki i spokoju jej przyszłego opiekuna, szukamy dla niej raczej domku bez innych zwierząt. W tej chwili priorytetem jest ratowanie jej życia, a socjalizacją z innymi stworami można zająć się później. Wiemy, że podjęcie się opieki nad Eleną, to ogromna odpowiedzialność i poświęcenie. To dość duża suczka w typie labradora.

Nie raz jednak byliśmy już świadkami cudu w schronisku i wierzymy, że nie ominie on także Elenki. Satysfakcja z uratowanego psiego życia – szczególnie tak dotkliwie zdeptanego przez nieodpowiedzialnych ludzi – jest przeogromna. A gdy patrzysz, jak zwierzę zdrowieje na twoich oczach, nabiera sił, wigoru i powraca do niego radość z życia, to jest największa nagroda, nie dająca się porównać z niczym innym. Takie chwile warto przeżyć i do takich warto się przyczynić. Zapamiętacie je do końca życia.

Kontakt w sprawie Elenki: Ola tel. 724 135 335, Lidka tel. 736 834 434